FILIPINY / TAJLANDIA / KAMBODŻA 13: Pan od Wfu i jego ping pong show

DZIEŃ 21:

21.02.2014
W autokarze z 20 osób w tym 7 Polaków już naliczyłem. Koło godziny 12:00 byliśmy na granicy, Jeras przestrzegał, że tu stał rok temu z 2 godziny w palącym słońcu, nam się zeszło 15 minut-znowu na farciku:) W budynku już więcej nam zajęło, ale to i tak całościowo około 2 h, a nie 5. W Bangkoku byliśmy o 20:00,mieliśmy iść zjeść, ale Jerasy dały znać o 21:30 , że są na lotnisku więc poczekaliśmy. Wspólnie wybraliśmy się na Patpong szukać jedzenia, inne rzeczy tu łatwiej znaleźć, ale okey znalazłem swoje ulubione Phad Thai. O 1 w nocy wszystkie stragany na Patpongu się zwijają, ale udało mi się jeszcze zakupić spodnie alladyny za 200 bhatów(18zł). Zawsze mi odradzano takie spodnie, ale one przecież wyglądają jak mega szerokie spodnie, które jako hiphopowiec noszę od lat.


DZIEŃ 22:

22.02.2014
Największy na świecie market Chatuchak dziś próbuje nas zauroczyć swoim asortymentem, ponoć jest tu wszystko od sneekersów do małych wiewiórek. Czy mu się uda złapać w sidła tych, co tak dokładnie cięli koszta tu i tam?? Powiem tak, świat zamigotał milionem barw a ja się zapożyczyłem u Jerasów:D

kolejne alladyny (250bhatów), kolejne t-shirty(400), czapka w zebrę(250) ale można było dalej w to brnąć kusiły mnie miecze samurajskie, czachy bawołów, skóra aligatora niekoniecznie bo 20tys zł kosztowała:)

Wyrywamy się jakoś ze szponów Chatuchak i ruszamy obejrzeć panoramę Bangkoku z Bayok Tower(300bhatów za wejście). Następnie przedzieramy się przez demonstrację z okazji wyborów w Bangkoku, idziemy środkiem oczywiście, bo i tu są ciekawe stragany gdzie rozdają darmową zupę, darmowego kurczaka z ryżem, darmową wodę … za darmo to w ryj dać mogą dać można by rzec:) Wróciliśmy na kwaterę, wykąpaliśmy się, polaliśmy rum z colą i weszliśmy na net. Informacja sprzed 30 minut Podczas demonstracji w Bangkoku wybuchła bomba zabijając 3 osoby i raniąc 22. Sprawdziliśmy gdzie dokładnie walnęła bomba – tak tak szliśmy tamtędy około godzinę może półtorej temu…


Ostatnia metamorfoza podróży nam została, wielki finał Pan od Wf-u i Kapitan Wąs stają oko w oko z mrożącymi krew w żyłach dziwkami. Jedziemy na dzielnicę NANA, to taka uboższa wersja Patpong. Klasycznie robimy furorkę na ulicach. Pierwsza osoba zaś która nas zagaiła skąd jesteśmy to czarny koleś, który gdy usłyszał, że jesteśmy z Polski od razu zaczął krzyczeć z uśmiechem na ustach „Magda Kocham Cie :D Dziewczynę ma w Warszawie. NANA w dużej mierze to arabska dzielnica, arabskie dziwki również są tu, ubrane w swe czarne szaty niczym Ninja:)

Jedziemy na Patpong to ostatni dzień, ostatnia noc … splecione ręce totalny szok :P więc chcemy w końcu zobaczyć ten słynny PING PONG SHOW jesteśmy gotowi, naganiacz mówi, że to już ostatnie show tego wieczora i musimy się spieszyć. Wybieramy lokal Super Pussy, gdyż z nazwy jest super. Nie nie byłem jakoś mega tym zajarany, ale sprawdzić można skoro jest to tu takie popularne, wyobrażałem sobie to tak, że jest tłum ludzi gra muzyka jest jakiś prowadzący, który prowadzi występ opowiada kto co teraz będzie robił , dziewczyny zaś będą fajnie się prezentować i zrobią show. Rzeczywistość wyglądała z goła inaczej 200bhatów za wjazd, 200 za obowiązkowe piwo. W środku dziewczęta się od razu na nas rzuciły. Straciłem moją skarpetę oraz resztę, którą dostałem z piwa . Jedna z dziwek mi wyrwała banknoty, które zniknęły w zakamarkach jej majtek – część wygrzebałem, ale nie było łatwo. Zaczął się spektakl, okazało się ze w lokalu oprócz nas są jeszcze 3 osoby, które zaraz wyszły. Nie ma żadnego wodzireja a dziewczyny snują się po scenie , nie ma w tym żadnego erotyzmu. Patrzysz i do końca nie wiadomo co one tam robią , coś sobie pogmera i schodzi. STANOWCZO ODRADZAM tę atrakcję.

Wyszliśmy zażenowani poziomem tego występu. W drodze powrotnej poszliśmy przebujać się jeszcze na ulice gejowską gdzie swoje usługi oferują Lady Boys i FreshBoys from beaches gdzie jeden stały bywalec ostro wytarmosił mnie za moją skarpetę:D . Sążnie było w Bangkoku, ale kaca nie było, żadnego Hangover in Bangkok tym bardziej Kac Vegas w Bangkoku (o zgrozo co za debilne tłumaczenie:)

DZIEŃ 23:

23.02.2014

Idziemy do domu Jima Thompsona króla tajskiego jedwabiu. Jego dom to prawdziwa perla architektury środkowej Tajlandii i muzeum antyków. Dom składa się z kilku oddzielnych budynków i pięknego, tropikalnego ogrodu, który zwykł nazywać swoja dżunglą”. W domu znajdują się specjalne pomieszczenia do medytacji, do każdego pokoju zaś żeby wejść trzeba przełożyć nogi nad wysoki próg. Wysokie progi znajdują się w domu z powodu duchów, żeby nie wchodziły – nie są w stanie tego zrobić gdyż nie mają nóg. Zamiast domu dla lalek w domu Jima Thomsona można obejrzeć domek dla myszy. Wpuszczano do niego myszkę i obstawiano za pieniądze co zrobi, gdzie pójdzie, gdzie zaśnie. Szal u Jima zakupiłem dla mamy za 1200bhatów a co tam i tak już jestem na minusie. Jestem spłukany doszczętnie więc tanie jedzenie ze straganu nie dla mnie , na lotnisku gdzie mogę już płacić kartą kupuję ponownie phad thai (220bhatów tym razem nie 40). Lot mamy o 20:10, w Boeingu B777-300ER trafiają nam się miejsca przy wyjściu ewakuacyjnym, a to jest jak szóstka w totka :) Mamy bardzo dużo miejsca, blisko do łazienki, jako pierwsi dostajemy posiłek no i teraz już wiem, że na pewno…przeżyjemy:)

 

2 Odpowiedzi

  1. czlowieku , opamiętaj się ! oglądanie upadlych kobiet , i facetów z przykrótkich gaciach uważasz za atrakcję ?
    to jest grzech przeciw naturze Boga który dał Tobie życie ! opamiętaj się !

Zostaw Komentarz