FILIPINY / TAJLANDIA / KAMBODŻA 9: They Love This Game!!

DZIEŃ 13

13.02.2014

Lecimy do Manili gdzie mamy przesiadkę w samolot do Coron. Lotnisko to wygrało ranking wśród najgorszych na świecie w 2013 roku jednakże dla mnie jest najlepsze, a to z tego względu, że w poczekalniach są ustawione telewizory, na których w kółko lecą mecze NBA:) Koszykówka na Filipinach rządzi totalnie!!
Mogę tam siedzieć kilka godzin, z przyjemnością patrząc się w ten ekran. Mało tego, dzięki temu można wejść w relacje z innymi oczekującym. Wszyscy patrzą w ten telewizor no bo gdzie mają patrzeć i się emocjują:)

Tego dnia akurat zdążyłem na mecz mojej ulubionej drużyny Golden State Warriors z najlepszą drużyną świata (na tamten czas), której nie cierpię, czyli Miami Heat. Wynik na styku pół minuty do końca meczu Steph Curry ma piłkę rzuca za trzy trafia GSW wychodzi na prowadzenie. Krzyczę i klaszczę, zemną jeszcze naście osób podnosi okrzyk. 10 sekund do końca jednak jeszcze pozostało a piłka znajduje się w rękach Lebrona, oczywiście drań trafia. Miami ma więcej tu fanów, więc wrzawa na lotnisku jest większa, ja zaś załamuję ręce i pozostawiam w powietrzu nostalgiczne „kuuurwa”, na które reaguje obok siedzący Filipińczyk który „kurwa” zna bardzo dobrze, bo stacjonował w Polsce na statku trzy miesiące :)
Na Coron może nie ma taśmy na bagaże i obsługa podaje je sama, ale za to witają nas waleniem w bębny. Jedziemy z 40 minut za 150 pesos vanem do centrum tej miejscowości wypoczynkowej gdzie po porównaniu cen i standardów wybieramy Hotel Jazmin (2200 pesos/ 4os/noc)

 

DZIEŃ 14

14.02.2014

O dziwo dziś pada deszcz ale, jako że gluty mi lecą z nosa nadal to nie ubolewam nad tym, że nie wypływamy w morze. Robię za to wszystko, żeby mi się polepszyło. Zmieniamy Hotel, gdyż nie mieli na następny dzień wolnego naszego pokoju, ale przechodzimy raptem parę metrów dalej gdzie bez problemu ogarniamy nocleg. Jedziemy na gorące źródła 150 pesos – wejście i trycykl 300. Źródła faktycznie były gorące, a do tego słone, dzięki czemu przeszedł mi katar chyba, że to zasługa Matki Boskiej górującej nad źródłem. Tu w kosza gra się nawet nocą. By było widać gdzie jest obręcz nocni koszykarze palą przy boisku co sie da, stare kanapy, fotele. Zdecydowanie THEY LOVE THIS GAME.

Zostaw Komentarz