HISZPANIA Część 2: W labiryncie ludzkich spraw

wpis w: HISZPANIA | 0

DZIEŃ 3
16.03.2017
W takim mieście jak Barcelona, odwiedzanym przez miliony turystów, a także wielu moich znajomych staram się dodać do podróży coś takiego co może nie każdy widział. Sagrada, Park Guell, La Rambla, Katedra w Barcelonie to oczywiste punkty. Ale myślę, że Labirynt Horta już tak oczywistym nie jest.

 


Labirynt w Horta stworzono w 1802 r. Jest to najstarszy park w Barcelonie. To właśnie tutaj kręcono sceny zabawy w chowanego szlachty w filmie „Pachnidło – historia mordercy”
Nie wszystkim z naszej ekipki udało się dojść do centrum labiryntu. Kasia musiała posiłkować się pomocą Adama, by wyjść z labiryntu. Od tej chwili, gdy będziemy szukać gdziekolwiek drogi, wskazówki tej Pani nie będą brane pod uwagę:)

 


Z Labiryntu Horta idziemy na piechotkę do Park Guell. Zastanawiałem się, czy wchodzić do tej płatnej części, ale problem sam się rozwiązał – mieli fulla i kazali czekać 2 godziny. Tak więc zadowoliliśmy się parkiem w części niepłatnej. Do drugiej części kiedyś jeszcze pewnie wrócimy.

 


Park Güell to ogród zaprojektowany przez Antonio Gaudíego na życzenie jego przyjaciela Eusebi Güella, barcelońskiego przemysłowca, który – zauroczony angielskimi „miastami-ogrodami” – przedsięwzięcie sfinansował. Projekt w założeniu miał być osiedlem dla bogatej burżuazji, obejmującym 60 działek na powierzchni ok. 20 ha w pobliżu tzw. Łysej Góry. Projektu tego Gaudí nigdy nie ukończył. Powstało jedynie pięć budynków. W jednym z nich mieszkał sam architekt.

 

 

Kiedy mowa o głównej katedrze w Barcelonie wcale nie chodzi o Sagradę a o stojącą w centrum miasta Katedrę Św. Eulali znaną także jako La Seu. Jest to jeden z cenniejszych przykładów architektury gotyckiej w Hiszpanii. Budowę rozpoczęto w XIII-w. na miejscu świątyni wybudowanej przez Rzymian.

 

 

Patronką katedry jest święta Eulalia, która w 304 roku zginęła śmiercią męczeńską w Barcelonie, kiedy jeszcze trwały prześladowania chrześcijan. Jej bogato zdobiony grób znajduje się w krypcie, pod głównym ołtarzem świątyni.

 

 

Eulalia miała zaledwie 13 lat dlatego w katedrze żyje 13 gęsi, które symbolizują czystość świętej. Są tu od niepamiętnych czasów, zawsze w tej samej liczbie. Legenda mówi, że gdy gęsi zabraknie, katedra zawali się, a następnie cała Barcelona popadnie w ruinę.

 

 

Zrobiło nam się trochę katedrowo. Po drodze do domu wstąpiliśmy do Katedry Santa del Mar, co oznacza Katedra Świętej Marii z Morza. Została zbudowana w latach 1329-1383, w czasach, kiedy Katalonia była potęgą morską i handlową. Bazylika jest jednym z najbardziej znanych dzieł gotyku katalońskiego. Dla miłośników architektury sakralnej również pozycja obowiązkowa.

 

 

Wczoraj wieczór przy Flamenco dziś pierwszy raz w życiu wybiorę się na burleskę. To są właśnie te smaczki, które lubię wpleść gdzieś w trakcie podróży. Na burleskę wybraliśmy się do El Molino.

 

 

Początki tego kabaretu sięgają 1898 r. Na przestrzeni lat nazwa się zmieniała min. Petit Moulin Rouge. Stąd obecna nazwa El Molino. Koszt wstępu na taką atrakcję to 150zł za osobę, ale było oczywiście super. Jedynie szkoda, że prowadzący mówił po hiszpańsku i wielu żartów nie dało się zrozumieć, ale to, co najważniejsze zrozumieliśmy bez przeszkód:)

 

 

DZIEŃ 4

17.03.2017

Dziś w planie mamy zamiar dostać się do Castel de Montjuic znajdującego się na szczycie wzgórza o tej samej nazwie. Moglibyśmy tam czymś podjechać albo pójść na piechotę, ale wybieramy możliwość skorzystania z kolejki linowej z portu.

 

 

Przy okazji zwiedzamy sobie cały port podziwiając jachty i wielkie okręty rejsowe. Przypomniał mi się serial „Statek Miłości” i tak sobie myślę, że na emeryturce na taki cruise się chętnie wybierzemy:)

 


Port Vell w Barcelonie to trzeci co do wielkości port Hiszpanii. Znajduje się tu min. Barcelońska Stocznia Królewska oraz największe oceanarium w Europie.

 

 

W porcie stoi również kolumna Kolumba upamiętniająca miejsce powrotu Krzysztofa z jego pierwszej wyprawy do Indii Zachodnich w 1493r. Jest to najwyższy spośród 64 pomników Krzysztofa na świecie. Według barcelońskich przewodników wskazuje on na wyjście z portu.

 


W porcie wsiadamy w kolejkę i jedziemy na Montjuic co oznacza Żydowskie Wzgórze. Wznosi się ono na wysokość 173 m n.p.m.

 

Zamek który znajduje się na wzgórzu powstał w XVII wieku podczas konfliktu Katalonii z Królem Hiszpanii. Była to tzw. Woja Żniwiarzy. Generał Franco zaś skazał na śmierć tutaj setki katalońskich nacjonalistów.


Ze wzgórza zeszliśmy sobie spacerkiem na drugą stronę, w okolicach Pałacu Narodowego, gdzie mieści się najważniejsze hiszpańskie muzeum. Wejdziemy sobie następnym razem. Teraz zmierzamy do Spanish Village. Myśleliśmy, że to po prostu dzielnica będąca swego rodzaju skansenem i wstęp wolny będzie dla wszystkich, jednakże atrakcja ta kosztuje 25euro i jest to teren zamknięty, w którym znajdują się rekonstrukcje budowli z różnych części Hiszpanii. Na tą chwilę mamy jeszcze wystarczająco dużo atrakcji więc rezygnujemy z tej.

 


Jedziemy zobaczyć Pawilony Guella w dzielnicy Perdables. Niewiele osób tu trafia, ale ja koniecznie chciałem zobaczyć smoczą bramę stworzoną przez Gaudiego.

 


Mieliśmy jeszcze skoczyć na punkt widokowy tzw.bunkry, ale dzień kończymy klasycznie Sangrią. Jedną pijemy na plaży a drugą na ławeczce za katedrą. Także bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście 🙂

Zostaw Komentarz