MACEDONIA Część 2: To Kanion Matka nie norweskie fiordy

wpis w: MACEDONIA | 0

DZIEŃ III
06.10.2016
Z drugiej strony góry Vodno znajduje się Kanion Matka. Autobusem ze Skopje jedzie się do niego około godzinkę. Widoki niczym z norweskich fiordów można by rzec.

 

 

Kanion to sztuczny zbiornik powstały w wyniku budowy tamy na rzece Treska. Miejsce jest bardzo urokliwe i warto spędzić tu jeden dzień. Wynajęliśmy sobie łódeczkę na godzinę za 400 denarów – 30zł od osoby, której sternikiem był Albańczyk mówiący po polsku. Jego ukochana jest Polką:)

 

 

W międzyczasie cumujemy na brzegu, by wejść do solnej jaskini. Trzeba chwilę poczekać, aż agregat prądotwórczy się naładuje i jaskinia będzie oświetlona. Najgłębsza jaskinia tutaj ma 185 m głębokości.

 

 

W drodze powrotnej cumujemy po drugiej stronie, gdzie po stromym zboczu będziemy się wspinać na górę, do monastyru, skąd rozpościera się fantastyczny widok na kanion. Wspinaczka ta trwa około 30 minut, do najlżejszych nie należy, ale warto.

 

 

Po zejściu na dół uderzamy w gong by przypłynęła łódeczka i nas zabrała. Na całość trzeba przeznaczyć 3h i po godzince na dojazd i powrót. Najlepiej wybrać się względnie wcześnie, by móc obskoczyć te wszystkie miejsca w kanionie. W kanionie można również tanio wynająć domek, są restauracje więc z głodu się nie zginie. Gdybyśmy wiedzieli o tym wcześniej to myślę, że byśmy skorzystali z tej opcji.

 

 

W sumie to i tak mamy co robić. Wracamy do Skopje, skąd jedziemy do Ochrydu. Podróż trwa 3h. Ochryd to ponoć perła Macedonii. 40 tysięczne miasto malowniczo położone nad jeziorem Ochrydzkim, u stóp pasma górskiego Galiczica. Ochryd został wpisany na listę UNESCO. Już w IV wieku był osadą chrześcijańską. W IX w miasto stało się stolicą państwa bułgarskiego, a następnie przeszło pod panowanie bizantyjskie.
W ciągu kolejnych stuleci miasto przechodziło z rąk do rąk, aż trafiło w ręce Turków osmańskich. Po Wojnach Bałkańskich Ochryd stał się częścią Serbii by w końcu w 1945r. trafić w granice Macedonii będącej częścią Jugosławii. Późno przyjechaliśmy, więc nic z tego piękna nie zobaczyliśmy tego wieczoru.

 

 

DZIEŃ IV
07.10.2016
Trochę marna pogoda więc nie do końca wiadomo co robić, ale okey. Zdecydowaliśmy się, że to dziś wynajmiemy samochód (był pomysł, żeby wziąć skutery, ale słabo by było na nich jeździć w deszczu) i zwiedzimy okolicę. Męska część ekipy poszła w miasto, by wynająć samochód. Pierwsze biuro kazało nam przyjść później. W drugim powiedziano nam, że niestety nie ma żadnych wolnych aut. W trzecim biurze nie było nic oprócz biurka i fotela, na którym siedziała pracownica, mimo że przestrzeni było sporo dookoła. Wydawała się być zaskoczona faktem, że chcemy wynająć samochód, więc zadzwoniła do swojego szefa. Później jeszcze jeden telefon. Zapewne dzwoni do swoich znajomych i rodziny pytając czy mają do dyspozycji dziś samochód, czy też może będą go potrzebować, bo jadą na zakupy. No niestety najwidoczniej wszyscy dziś jadą na zakupy. Nie ma żadnych samochodów. W czwartym biurze udało nam się wypożyczyć dwie fury, bo dwie były na stanie. Trekking górski nie wchodził w grę ze względu na pogodę także zrobiliśmy sobie objazdówkę. Mimo szarugi za oknem w aucie mieliśmy wesoło dzięki muzyce Sandu Ciorby. Mimo że pochodzi on z Rumunii to bardzo nam się wkręcił akurat na tym tripie. Przejechaliśmy sobie przez pasmo górskie Galiczica podziwiając widoki na jezioro Ochrydzkie, a następnie pojechaliśmy nad jezioro Prespa.

 

 

Głównym punktem naszej przejażdżki był Monastyr Św. Nauma założony w 905 r. przez św. Nauma Ochrydzkiego, będącego uczniem Cyryla i Metodego. Był on współtwórcą ochrydzkiej szkoły piśmienniczej, jednego z największych ośrodków literatury i kultury słowiańskiej tamtych czasów.

 

 

 

W drodze powrotnej zjechaliśmy do Muzeum na wodzie (Bay of the Bones). Mieliśmy dylemat czy wchodzić tam w ogóle, ale koszt to jedyne 6zł. Faktycznie nic specjalnego tam nie ma, ale udało się nam zrobić piękne fotki więc w sumie na plus. Jest to rekonstrukcja osady ludzkiej wybudowanej na palach wbitych w dno jeziora, która istniała tu już ok.1200 -700 r. p.n.e.

 

 

Wieczorem wyszliśmy na miasto na piwko oraz wdepnęliśmy do klubu. Mimo weekendu było dosyć mało ludzi, a Ci, co byli nie kwapili się do tańca. Widać było, że na parkiecie prym wiodą sami turyści. Aura nadal nie sprzyjałaby poznać Ochryd nocą bliżej także zostawiamy to na kolejny dzień.

Zostaw Komentarz