MACEDONIA Część 3: Z Macedonii do Macedonii

wpis w: MACEDONIA | 0

DZIEŃ V
08.10.2016

Wreszcie dziś mieliśmy zobaczyć, dlaczego Ochryd wpisany jest na listę UNESCO. Trafiła nam się piękna pogoda, a zabytkowa część miasta faktycznie nas urzekła.
Ochryd nazywany jest perłą Macedonii. Mieszka tu 40tys.ludzi. Początków tego miasta doszukuje się w legendzie o Kadmusie, który był pierwszym królem słynnych Teb. Rzekomo po wygnaniu z własnego miasta uciekł właśnie tutaj, nad Jezioro Ochrydzkie, gdzie założył nowe miasto – Lychnidos.
Jak głosi inna legenda, już w XIV wieku w mieście znajdowało się 365 cerkwi, dlatego przez wielu Ochryd nazywany był Słowiańską Jerozolimą.

 

 

Zaczęliśmy od zwiedzania ruin teatru antycznego, pochodzącego z okresu hellenistycznego. Został wybudowany w 200 roku p.n.e. W czasach rzymskich odbywały się tu również walki gladiatorów. Rzymianie dokonywali tu również egzekucji chrześcijan przez co został on nielubiany przez okoliczną ludność. Od lat 80tych w teatrze odbywa się festiwal Lato Ochrydzkie, w ramach którego występowali tu min. Teatr Bolszoj i Jose Carreras.

Zobaczenie teatru to robota na 3 minuty, dłużej nam się zeszło w Monastyrze Św. Pantalejmona. Tak zwany Plaosznik powstał w miejscu, gdzie, jak głosi legenda, przybił do brzegu św. Kliment, uczeń Cyryla i Metodego. Monastyr jest zbudowany w stylu bizantyjskim a obok niego odkryto niedawno pozostałości bazyliki wczesnochrześcijańskiej.

 


Najbardziej malowniczo położony zabytek to Cerkiew św. Jana Teologa w Kaneo. Znajduje się on nad małą rybacką wioską na klifie wznoszącym się nad jeziorem Ochrydzkim. Dookoła roztacza się cudowny widok, po dojściu właśnie w to miejsce postanawiamy nie śpieszyć się, i do Bitoli pojechać parę godzin później. Cerkiew ta powstała w XIV wieku. W jej wnętrzu znajduje się grób św. Jana Kaneo. Legenda głosi, iż przykładając ucho do grobu świętego można usłyszeć bicie jego serca.

 


Najważniejsza zaś cerkiew w mieście to cerkiew św. Sofii, w której do dziś można podziwiać oryginalną ikonografię z XI wieku.
Warto również zobaczyć twierdzę Samuela, powstałą około IV w p.n.e. To w zasadzie same mury, z których roztacza się piękny widok na okolicę.

 

 

Zostaliśmy w Ochrydzie dłużej by móc się nim rozkoszować. Mamy 8 października a część mojej ekipy pozwoliła sobie nawet na kąpiel w jeziorze.

 


Gdy już się nasyciliśmy tym zabytkowym miastem wsiedliśmy w autokar do Bitoli. Podróż trwała 1,5h. Bitola to jedno z najstarszych miast Macedonii. Już w IV w. p.n.e. Filip II Macedoński, ojciec Aleksandra Wielkiego założył tu greckie miasto Heraklea. Nazwa Bitola pochodzi od staro cerkiewno-słowiańskiego obitel, „klasztor”, „opactwo”, jako że miasto powstało wokół opactwa. Bitola od czasów osmańskich nazywana jest także „miastem konsulów”, ponieważ jako stolica regionu stanowiła ważny ośrodek dyplomatyczny i handlowy, a wiele krajów miało tu swoje konsulaty. Brzmiało nieźle, ale w rzeczywistości było słabo. Pojedli, popili i poszli spać. Wieczorową porą na miasto wyszedłem sam z Borutą. Pokręciliśmy się parę razy po głównym deptaku szukając bankomatu. Raczej niewiele już się działo i nie wiele ludzi było na mieście mimo weekendu. Poszliśmy do klubu Raschekor. W zasadzie pod klub. Kolejka była okrutna. Wszyscy odpicowani jak szczury na otwarcie kanału a my tak na zwyklaka, no więc tak postaliśmy, pośmialiśmy się. Boruta spalił dwie fajki i wróciliśmy do domu.

 

 

DZIEŃ VI
09.10.2016
No skoro już tu jesteśmy, zobaczmy co nieco i jedzmy dalej. Bardzo niepozorna z zewnątrz jest Cerkiew Św. Dymitra, ale wnętrze jest naprawdę godne polecenia. Znajduje się tu największy na Bałkanach rzeźbiony w drewnie ikonostas. W cerkwi tej w 97 roku kręcono tu parę scen do filmu The Peacemaker z Nicole Kidman i Georgem Clooneyem.

 


Zwiedziliśmy również ruiny antycznego miasta Heraklea. Odkryto tu mury miejskie, amfiteatr, łaźnie oraz wielka mozaika. Całość jednak jest mało ciekawie pokazana zwiedzającym a ścieżki między zabytkami nie są dobrze oznaczone, przez co łatwo można wdepnąć na antyczną mozaikę.
Nic tu po nas. W hotelu załatwiono nam transport do Salonik skąd mamy jutro powrót.

 

 

Przejazd na trasie 215km to koszt 17,5 Euro dla jednej osoby. Wszelkie inne kombinacje dostania się do innego miasta i tam łapanie autobusu się po prostu nie opłacało.
Saloniki piękne oczywiście. Zabytek na zabytku, piękna promenada nad Morzem Egejskim i piękne jedzenie.
Saloniki to drugie co do wielkości greckie miasto. Ośrodek administracyjny największego greckiego regionu… Macedonia. Założone ok. 315 p.n.e. przez króla Macedończyków Kassandra i nazwane na cześć jego żony, Tessaloniki. Miasto było miejscem urodzenia i początkowej działalności Cyryla i Metodego w IX wieku, którzy przyczynili się do chrystianizacji słowian.

W ciągu paru godzin zobaczyliśmy wszystkie główne zabytki w mieście: Rzymskie forum, bazylikę św. Dymitra, Łuk Galeriusza-wzniesiony po zwycięstwie nad Persami w 297 roku.
Nad brzegiem morza znajduje się Biała Wieża wybudowana przez sułtana Sulejmana Wspaniałego. Kiedyś wieża nazywana była Krwawą Wieżą, a to za sprawą więzienia, które się tutaj znajdowało.

 


Tu również znajduje się pomnik Aleksanda Wielkiego na jego słynnym koniu Bucefale. Bucefał znaczy po grecku „byczogłowy”. Wg. Legendy zaproponowano kupno tego konia, ale podczas prezentacji zrzucał wszystkich dworzan i gwardzistów. Gdy kazano go odprowadzić, dwunastoletni Aleksander postanowił spróbować. Ku zdumieniu wszystkich udało mu się okiełznać tego dzikiego konia. Obrócił zwierzę głową w stronę słońca, tak by nie widziało swojego cienia, którego się bał, a następnie dosiadł zdezorientowanego konia. Chłopiec wykazał się wielkim sprytem i odwagą, na co jego ojciec powiedział:”Synu, szukaj sobie równego ci królestwa, bo Macedonia dla ciebie za ciasna”.

 


Spacer kończą słynne parasolki. Instalacja artystyczna umieszczona tutaj w 1997 roku w ramach Kulturalnej Stolicy Europy. Parasole miały ozdabiać tutejszą promenadę tylko tymczasowo, jednak ze względu na ogromną sympatię, zarówno mieszkańców miasta, jak i turystów, zostały w tym miejscu na stałe.

 

 

Na kolację wracamy do Ladadiki dawnej żydowskiej dzielnicy portowej. Położona jest w bezpośrednim sąsiedztwie Placu Arystotelesa. Znajdują się tam bardzo klimatyczne restauracje i bary.

 


Rozsiedliśmy się jeszcze na pare minut na Placu Arystotelesa popijając niedobre winko polecone przez Borutę. To miejsce spotkań młodzieży. Akurat siedzący obok nas chłopcy słuchali sobie jakiegoś lokalnego rapu. Podpytaliśmy cóż to za numer i w odpowiedzi dostaliśmy MOZZIK „Cocaina” . Mozzik to raper z Prisztiny z Kosowa. Jak widać, słuchają go również w Grecji, nieźle.

 

 

 

EPILOG:
Lotnisko jest oddalone o 15km od miasta więc rewelacja. Bilet na autobus kosztuje 1 euro. Tak jak wspominałem, z Salonik wróciliśmy bezpośrednio do Warszawy, a furę niestety mieliśmy w Katowicach. Trudno się mówi po powrocie, zamiast sobie odpocząć pojechaliśmy do Kato i dopiero koło 23 gdy wróciliśmy, zakończyliśmy ten trip.
Podsumowując :
nasza podróż rozpoczęła się rano 04.10.2016 a zakończyła 10.10.2016.
WWA > Kato > Frankfurt postój 5godzin w tym czasie pojechalismy taxą do pobliskiego urokliwego miasteczka, tam obiad winko piwko wiec poszedł juz jakiś hajs > Skopje > Kanion Matka > Ochryda > Bitola > Saloniki > Warszawa (dodatkowe koszta takie ze pociąg do kato mialem wykupiony za 40zł a zaspalem na niego, pojechałem furą za free ale parking nas tam kosztował 55zł na tydzień) // Loty w dwie strony 250zł, noclegi 208zł
Sumując absolutnie wszystko wyszło mi 1266zł za tydzień – Myślę, że spoko:)

Zostaw Komentarz