MALEDIWY / SRI LANKA 1 : Honeymoon

Dzień 1 i 2 12.06.2018 / 13.06.2018
Tak więc stało się. W sobotę wzięliśmy z Justynką ślub, a we wtorek siedzieliśmy już w samolocie lecąc na nasz miesiąc miodowy 😀 W sumie to faktycznie był miesiąc, a nie dwa tygodnie miodowe. Biorąc wszystkie za i przeciw wybór padł na Malediwy i Sri Lankę.

W wymarzoną podróż wybraliśmy się na pokładzie linii Emirates. Lecimy nimi pierwszy raz więc doszukujemy się różnych nowości. Mają naprawdę duży wybór filmów z wielu krajów i w rożnych językach, w tym około ośmiu filmów z polskimi napisami np. Harry Potter . Jest również polska produkcja – Pokot. Można posłuchać też polskiej muzyki np. Dawida Podsiadło. Zagłówki są rownież wyposażone w pada do gier, można pograć sobie w piłkę nożną. Nie jest to jeszcze level obecnych konsoli, ale można się na chwilę zająć. Po zmroku na suficie samolotu mienią się niby gwiazdy.

Lot do Dubaju trwał 6 godzin gdzie mieliśmy przesiadkę trwającą kolejne 6 godzin. Lotnisko jest ogromne. Pod nasz samolot podjechały 3 autobusy rozwożące ludzi do właściwych terminali. Pierwszy raz się z tym spotkałem. Ponadto był to najdłuższy przejazd z samolotu na terminal, ale pózniej już szybciutko poszło. Temperatura w nocy w Dubaju >> 34 stopnie ….ufff, to ja podziękuję. Na Malediwy to już rzut beretem. Lot trwał 4 godziny.

 

 

Gdziekolwiek bym nie leciał to zawsze przyświeca mi myśl, że na miejscu coś się wykombinuje. Będąc na lotnisku w Male okazało się jednak, że opcje wykombinowania transferu są mocno ograniczone. Potrzebujemy dostać się z Male na wyspę Fulidhoo gdzie mamy wykupiony nocleg. Tani prom publiczny nie kursuje, a speed boat zaaranżowany z hotelu to droga zabawa. Ugrzęźliśmy na lotnisku. Alternatywną opcją jest popłynięcie na inną wyspę – Maafushi za 40$ i tam wzięcie taniego noclegu. W międzyczasie pracownik lotniskowej informacji dzwonił dla nas do naszego hotelu na Fulidhoo, ale nie mógł się połączyć, więc zaczął wydzwaniać do innych hoteli na tej wyspie dopytując czy nie mają łodzi, która mogłaby po nas przypłynąć. Niestety dziś nie ma takiej opcji. Gdy byliśmy już zdecydowani płynąć na Maafushi i zapłacić to frycowe zadzwonił do mnie gość z naszego noclegu, że jego rodzina będzie płynąć na Fulidhoo i możemy się z nimi zabrać za 40$/os. Będąc jeszcze w Polsce mailowałem z nim i właśnie taką kwotę mi podał, ale wtedy nie skorzystałem z jego propozycji. Twierdziłem, że gdy będę na miejscu pójdę na przystań i coś ogarnę taniej. Na Malediwach to tak nie działa. Mieliśmy farta.

Z lotniska promem dostaliśmy się do Male, gdzie podjechał po nas nasz wybawiciel Ibrahim. Zawiózł nas na przystań gdzie czekaliśmy na jego rodzinę i na łajbę…aż ją naprawią. Akcja trwała znowu ponad godzinę a my kwitnęliśmy tam w słońcu. Obok układany był chodnik. Justyna nie zauważa takich rzeczy. Ja zaś czasem zastanawiam się czy ją informować. Aaaaa powiem ” Wiesz że te bysiory za nami co układają za nami chodnik to więźniowie ??” No i już. Strach w oczach, poczucie zagrożenia we wnątrz a ja zadowolony że poinformowałem o takiej ciekawostce.

Łajba się naprawia a my nie mozemy na nią jeszcze wejść, ale nasze bagaże juz wzięli. Po pewnym czasie silnik zaskoczył, parę osób sobie wsiadło na łódź. My zaś patrzymy jak odwiązują liny i odpływają. Zachowajmy spokój. Zrobiłem zdjecie łajby z numerem tak na wszelki wypadek i widzę jak znika za falochonem. Nie było ich z 10 minut ale wrócili 🙂 To był tylko test. Test łajby i naszej wiary w ludzi:)

Podróż na Fulidhoo trwała 1,5h, w międzyczasie się rozpadało. Szybko robi się tu ciemno bo koło 18, więc o plażowaniu można zapomnieć. Robimy szybko obchód po wyspie i idziemy na kolację do lokalnej knajpki. Jednej z dwóch znajdujących sie na wyspie:)

 

 

Dzień 3 14.06.2018
Fulidhoo jest wspaniałe inne niż każda wyspa, na której byłem do tej pory. Jest naturalna, lokalna bez zgiełku. Są tu dwie restauracje, wiele gesthouse’ów w budowie i parę zamkniętych sklepików z suwenirami, które jakby swe lata świetności mają za sobą.

 

Ludzie są tu bardzo mili i pomocni. Nie mają zbyt wielu turystów. Oprócz nas na Fulidhoo są jeszcze dwie babki. Mieszka tu 300 osób, ale zarejestrowanych jest 500, tylko wyemigrowali. Rekordowa liczba turystów na wyspie w jednym czasie sięgnęła kiedyś 45 osób. Dopiero dziś zjedzie się więcej osób, bo zaczynają świętować koniec ramadanu.
Nocleg mieliśmy wykupiony w La Perla (koszt ze śniadaniem to 85zł/os). Przy naszym noclegu nie było piaszczystej plaży, tylko skałki i rafa koralowa. Tam można by sobie posnoorkować, ale my poszliśmy na główną plażę, na której byliśmy oczywiście sami. Na Malediwach, które są krajem muzułmańskim jest coś takiego jak Bikini Beach, czyli plaże, na których można się  kąpać w bikini.Było fajnie i przyjemnie. Mieliśmy wykupiony tu jeszcze jeden nocleg, ale płyniemy jednak już dalej na Thinadhoo gdzie zabawimy 4 dni.

 

Zostaw Komentarz