MALEDIWY / SRI LANKA 3 : Na Maafushi zjesz nawet sushi

wpis w: MALEDIWY / SRI LANKA | 0

Dzień 7 18.06.2018
Jutro prom nie kursuje wiec wracamy dziś na najbliższą wyspę lotniska, czyli Maafushi. Jutro musieli byśmy brać speedboat za 300 dolców od osoby a tak zapłaciliśmy po 50 rufii.  Jutrzejszy speedboat z Maafushi na lotnisko będzie kosztował 25 dolców no chyba, że coś jeszcze tańszego się znajdzie.

Jakże ta wyspa różni się od dwóch pozostałych, które widzieliśmy. Pomyśleć, że są osoby, które przyjeżdżają tutaj i myślą, że widziały MalediwyMaafushi jest mocno turystyczne. Jest tu więcej niż na innych wyspach sklepików restauracji i guesthousów. Jest mała bikini beach z paroma palemkami, turystami i hotelem w tle. Obok buduje się kolejny wiec słychać cały czas huki stuki. Woda tutaj też ma lazurowy odcień, ale jest mętna. Justyna odkryła w sobie jakiś 6 zmysł i widzi wszędzie zwierzęta. Faktycznie gdy leżeliśmy w wodzie przy brzegu podpłynęły do nas dwa małe rekinki. Na wyspie atrakcji jest wiele. Do wyboru mamy parasoling, skutery wodne, jazda na bananie, fly boardy oraz więzienie. Heh no tak wiezienie na wyspie tez jest. Oczywiście organizowane są różne tripy skorzystamy jutro z jednego.

 

 

Dzień 8 19.06.2018
Dziś mamy wylot, ale dopiero o 21:45 więc jako, że w naszym hotelu skorzystaliśmy z oferty tripu to możemy tam sobie siedzieć ile chcemy. Całkiem niezła opcja. Zobaczymy 4 miejsca za 25 dolcow od osoby. Do tego chłopaki robią zdjęcia pod wodą i później wysyłają za free na whatsapp . Bez żadnych głupot, że ci od razu mogą wydrukować za hajs czy nagrać na płytę za kolejne dolce. W Plumerii za wszystko trzeba było oddzielnie płacić.

 

 

Tu mamy komplet dwa miejsca do snoorklowania. Pierwsze jest słabsze niż to przy brzegu na Thinadhoo. Drugie miejsce jest poświęcone żółwiom gdzie sobie możemy z nimi popływać robiąc zdjęcia.

 

 

Trzecia atrakcja to lunch na sand bank. To taka mała wyspa z samym piaskiem. No i na koniec obserwacja delfinów. Miałem nigdy więcej nie płynąć na coś takiego, ale było to w pakiecie no i akurat ich nigdy nie obserwowałem. Super. Warto było. Nigdy nie byłem tak blisko delfinów. Stadko liczyło ze 20 osobników, niektóre skakały do góry w najlepsze. Być na Maafushi jeden dzień i wziąć taką wycieczkę zdecydowanie było warto. Na innych wyspach jest to droższe, ale zostanie na Maafushi dłużej lub przylecieć na Malediwy i siedzieć tylko na tej wyspie to naprawdę poroniony pomysł.
Publiczna łódź dziś nie kursuje także musimy dostać się na lotnisko speedboatem. To kolejne 25 dolców na głowę. Na lotnisku jest oczywiście tv, na którym oglądamy popisy naszych piłkarzy w starciu z Senegalem. Moje ulubione zagranie naszych orłów to podawanie do bramkarza. Brawo.

 

No to jesteśmy na Sri Lance. Czas zapłacić frycowe. Koło 24 jesteśmy gotowi opuścić lotnisko. Jest późno wiec bierzemy taxę z lotniska. 1300 rupii do Negombo wydaje się okej. Wybrałem Negombo, bo jest bliżej lotniska niż Colombo. Tam zarezerwowałem nam nocleg w homestayu niedaleko plaży. Poinformowałem ich, że będziemy o 1 w nocy jednakże nie było nikogo na miejscu, telefonu nie odbierali a budynek wyglądał obskurnie. Kosztował niewiele – 12 dolców. Olewka. Tak naprawdę budynek wyglądał tak źle, że modliliśmy sie, żeby nikt nie odebrał tego telefonu. Poszliśmy szukać czegoś innego, normalnie wyglądającego. Pierwszy hotel zasunął nam cenę 60 dolców za noc drugi zaś 80. Nie no nie będę płacił tyle, co na Malediwach za nocleg w jakiejś dziurze gdzie chcę tylko kimnąć i jechać dalej. Kolo z hotelu zaprowadził nas do jednego z guesthouse’ów gdzie wzięliśmy pokój za 30 dolców, był lipny, ale dawał jeszcze radę. Tzn. łazienka nie dawała więc o prysznicu mogliśmy zapomnieć. Całe szczęście był z nami Jezus na obrazkach na ścianie. Negombo to kocioł religijny, ale katolicyzm na tym obszarze króluje.

 

Zostaw Komentarz