SINGAPUR / MALEZJA / INDONEZJA 12: Królowie małp

DZIEŃ XVI

25 wrzesień
Codziennie rano przychodzi do naszego hotelu „artysta”. Krząta się po ogrodzie i podpytuje czy mielibyśmy dla niego czas. Chciałby zaprezentować nam swoją pasję. Na Justynę takie osobniki działają alergicznie idzie się szykować. Ja mam czas, więc proszę bardzo – be my guest:)
Obejrzałem, wykazałem zainteresowanie sztuką, ale nie zakupem. Pogadaliśmy i rozeszliśmy się w miłej atmosferze. Oczywistą oczywistością było to, że te same rysunki po niższej cenie widziałem później na bazarze w Bali. To już w żaden sposób mnie nie zaskakuje.

No to zaczynamy zwiedzanie. Na początek gorące źródła – Tabanan Hot Springs. Wayan specjalnie zawiózł nas tam od razu, żebyśmy mogli cieszyć się sami tym miejscem.

Zero turystów tylko my i oczyszczająca ducha woda wypływająca z góry Batukara. Można kąpać się w głównym basenie lub zamknąć się w specjalnej kabinie i mieć jeszcze więcej prywatności:)

Jedziemy teraz porównać tarasy ryżowe. Dziś zwiedzamy te rozleglejsze i mniej komercyjne –Jatiluwih.

W 2007 zostały wpisane na listę UNESCO. Są to prawdopodobnie najbardziej efektowne tarasy na Bali.

Świątynie na Bali nie dość, że są piękne i unikatowe to jeszcze znacznie różnią się od siebie. Tanah Lot została zbudowana w XVI wieku na kawałku skały wystającej z morza. Jest zamknięta dla turystów, ale i tak przeszliśmy tam po wodzie, by dostać błogosławieństwo. Sztos niesamowity.

Nazwa Tanah Lot dosłownie oznacza „Ląd w morzu”. Legenda głosi, że gdy pewien hinduski kapłan przechadzał się brzegiem morza odpoczął sobie na tej skale. Gdy się obudził, nakazał lokalnym rybakom wybudowanie tu świątyni dla balijskich bogów morza. Świątynia jest strzeżona przed złymi duchami przez jadowite morskie węże oraz przez świętego węża mieszkającego w jamie skalnej naprzeciw świątyni. Można go zobaczyć za niewielką opłatą.

 

 

Śpieszymy się by zdążyć na zachód słońca do kolejnej świątyni. Uluwatu położona jest na południowym skraju wyspy za Kutą. Żeby tam dojechać, trzeba przebić się właśnie przez to najbardziej turystyczne miasto. Kolejna świątynia a znowu tak różniąca się od pozostałych. Uluwatu położona jest na wysokim, 100-metrowym klifie. Nazwa świątyni dosłownie oznacza „coś boskiego pochodzenia na skalnym końcu lądu”. Wybudowana została w XI wieku. Odbywa się tu pokaz balijskiego tańca – Kecak Dance. Nieskorzystaliśmy, bo ludzi było już full a poza tym w Ubud ten pokaz jest dużo tańszy. Czytałem wcześniej na necie, że małpy tu strasznie rozrabiają, ale gdy wchodziliśmy nie widzieliśmy żadnych. Istnieją teorie spiskowe, że małpy są w zmowie ze strażnikami. Okradają turystów i swój łup wymieniają u strażników za jakieś jedzonko. Jeśli komuś zależy na swojej własności to musi ją wykupić od strażnika. Serio. Jeden Polak tak opisywał, że małpa mu ukradła okulary i faktycznie musiał je odkupić później od strażnika. No ale tak jak mówiłem, nie widzieliśmy żadnych małp wchodząc. Za to wychodząc była ich cała chmara, a strażnicy specjalnie chodzili po krzakach i naganiali małpy na chodnik. Ciężko było je wyminąć.
Także wejść owszem, ale wyjść już nie było tak łatwo.

 

Zostaw Komentarz