SINGAPUR / MALEZJA / INDONEZJA 13: Rafting na Bali

DZIEŃ XVII

26 września

Dziś czeka nas wisienka na torcie naszego tripu, czyli rafting🙂 To będzie nasz pierwszy raz, kiedy skorzystamy z takiej atrakcji. Poprosiliśmy Wayana, żeby zorganizował dla nas wszystko. Warto czasami skorzystać z takiej uprzejmości, a nie wszystko na własną rękę. Za rafting z obiadem gdzie nakładasz ile chcesz różnego jedzenia oraz z transportem zapłaciliśmy 300 rupii zamiast 900 za osobę. Toż to rozbój w biały dzień. A rafting to sztos niesamowity. Widok tej bujnej roślinności od strony rzeki przywoływał sceny z najlepszych filmów przygodowych, Indiany Jonesa itp. Jak gdyby zaraz mieli w zaroślach pojawić się tubylcy ścigający jakiegoś poszukiwacza skarbów i zacząć do niego strzelać z tutek.

 

 

Ponadto dla bajery 80 lat temu w skałach przy rzece wyryto całe płaskorzeźby, które wyglądają jak pozostałość po starożytnej cywilizacji. To naprawdę nieważne, że to udaje antyk, bo nadaje niesamowity klimat. Po drodze mija się również najdroższe hotele na Bali oraz punkty do wypicia piwa. To tez ma swój plus, bo inaczej w ogóle byśmy takich hoteli nie zobaczyli nigdy w życiu. Na postoju na piwko wzięliśmy jednego radlerka. Sprzedawczyni zaraz do nas podbiegła, żebyśmy kupili jedno dla  kapitana naszego pontona, ale zbyliśmy ją mówiąc, że później damy mu tipa. Tipa faktycznie mu odpaliliśmy, ale ta ich pazerność jest naprawdę irytująca. Chyba myślą, że jesteśmy dzianymi Australijczykami, którzy mają tu rzut beretem a zarobki kolosalne w porównaniu z naszymi.

 

 

A propo Australijczyków, czy wiecie ,że co 4 dni na Bali ginie jeden Australijczyk??… Nam zginął jeden Ananas, a w zasadzie zaginął. Byliśmy umówieni na Bali z naszym serdecznym ziomeczkiem Borutą, z którym umawialiśmy się od kilku dni na rafting. Mieliśmy wybraną datę i wszystko dogadane, dostał wszystkie informacje. Ostatnie co mu napisałem to „Zapraszamy do nas na 8 rano”. Po czym wi-fi w naszym hotelu przestało działać. Rano odczytaliśmy wiadomość. ” Dobra, czyli widzimy się pojutrze o 8″. Jakie pojutrze ziomuś? Today is the Day:)

Chociaż wieczorkiem do nas przyjechał ancymon i wspólnie mogliśmy udać się na zakupy i szamkę. Jak słusznie zauważył słowem kluczem w targowaniu się z balijskimi sprzedawcami jest „Goodbye”🙂

Zostaw Komentarz