SINGAPUR / MALEZJA / INDONEZJA 17: Spotkanie na końcu świata

DZIEŃ XXVI

5 październik
Wylot mamy o 16 także do tego czasu spędzamy poranek na basenie. Następnie żegnamy sie z Labuan Bajo i lecimy na Bali gdzie mamy przesiadkę do Singapuru.
Nie pamietam, o której mamy wylot 17:30 czy 17:50 a dodatkowo niepotrzebnie nadaliśmy bagaże, przez co straciliśmy 15 minut. Okej 17:50 jest ten wylot, ale po odebraniu bagaży zostaje nam 40 minut. To jednak trochę mało na pokonanie całego lotniska w Bali, zrobienie odprawy i przejście kontroli. Wsiedliśmy w ostatniej chwili. Cali upoceni i umordowani pożegnaliśmy przez okna samolotu Bali i wystający nad chmury wulkan Gunung Agung. Do dziś ewakuowano 145 tys. osób z obszaru zagrożonego wybuchem. Jak zwykle na farciku ominęliśmy zagrożenie. Najprawdopodobniej walnie lada moment jak już bezpiecznie będziemy siedzieć w domu.
Znając już trochę Singapur,  zmieniliśmy nasz nocleg na inny w lepszej lokalizacji. Teraz śpimy w samym centrum głównego pasażu Boat Quay z widokiem z tarasu na rzekę i hotel Marina Sands.(5footway.inn Project Boat Quay – 200zł za noc w pokoju 2 osobowym) Cudne miasto, czujesz się nieco jak w futurystycznym filmie. Mieliśmy zamiar wjechać dziś wieczorem na hotel i jeszcze raz pójść zobaczyć drzewa, ale odechciało nam się.

 

 

DZIEŃ XXVII

6 październik

Cały dzień spędziliśmy w towarzystwie naszych znajomych, Szymka i Marty, którzy właśnie w Singapurze kończyli swoją podróż poślubną. Jakoś tak przypadkowo się zgadaliśmy na fejsie:)
Dzień minął nam na spacerach, jedzeniu i opowiadaniu sobie wrażeń z podróży.

 

Jeśli chodzi o jedzenie to jest w Singapurze taka ulica – Food Street na Chinatown, która tak naprawdę jest pułapką na turystów. Jest tam drogo i średnio. Natomiast dwie ulice dalej znajduje się China Heritage Center gdzie na parterze stołują się lokalesi. Jedzenie jest tanie, pyszne. Jedna budka zgarniała nawet  prestiżowe nagrody kulinarne.

 

 

Nauczyłem sie na tym wyjeździe, że nie muszę cisnąć zawsze za wszelką cenę. Mogę czasem odpuścić. Pamiętaj: „ Nigdy nie wykonasz planu w 100%” 🙂

 

 

PS. Wulkan na Bali wreszcie wybuch w listopadzie. Kolejny wybuch miał miejsce w lutym. Miejscowa ludność żyje w strachu przez wiele miesięcy.  W obliczu innych zagrożeń tj. tajfun, tornado, powódź, pożar , katastrofa przychodzi i odchodzi. Można pogodzić się ze stratą, ratować to co zostało lub zacząć wszystko na nowo. W przypadku wybuchu wulkanu, stan zagrożenia ciągnie się miesiącami.

Zostaw Komentarz