WEST COAST USA 6: I’m a Wild Boy

wpis w: WEST COAST USA | 0

DZIEŃ 11

04.06.2016

Nigdzie się nie spieszyliśmy więc chillowo wracaliśmy do Frisco. Mgła nadal unosiła się nad wybrzeżem więc była to dobra decyzja, żeby nie jechać dalej i wracać, bo i tak niewiele więcej byśmy zobaczyli. Może kiedyś z moim osiemnastoletnim synem dane nam będzie przejechać tę trasę bez towarzystwa mgły. Uwielbiam te kontrasty >> poprzednią noc spędziliśmy w namiocie, by dzisiejszy nocleg zaklepać w hotelu z marmurami i rzeźbami na wejściu:)


Dziś party w SF. Mati był na bieżąco z wydarzeniami na mieście więc dopisaliśmy się do listy gości, by wejść do klubu Grand za free na koncert Machine Gun KellyegoTo ten raper co wszyscy znajomi po koncercie w Warszawie mówili, że to najlepszy ich koncert ever…a co mnie nie było na nim.
Mimo że to koncert rapowy to klub z tych eleganciejszych więc kazano nam pozdejmować czapki i bluzy. Klasycznie zamówiliśmy Long Island, bo dobrze klepało ostatnio. Klub powoli się zapełniał, ale tak na lajcie w końcu to środa była. Pojawiły się jakieś wieczory panieńskie, a my nadal przytrzymywaliśmy bar, by się nie przewrócił. Pierwsze pląsy na parkiecie pokazała Iza, ja wszedłem, dopiero gdy się pojawiła jakaś iskra, jakiś punkt zapalny, nie wiem co to było ...ale się zaczęło… Czy są tu  muthafuckin animaaaaaals ???!!!!! Klasycznie podłożyłem pod parkiet ogień, nogi same płynęły, konkurencja nie istniała. Zebraną grupę osób na parkiecie ustawiłem w okrąg, zapraszając co chwilę nowe osoby do wchodzenia do kółeczka i odtańcowywania swoich styli…było pięknie i wiecie co?? Azjatki z jednego z wieczorów panieńskich to doceniły, a to mi drinka przyniosły, a to lufeczkę, a to prosiły żeby zatańczyć z panną młodą, a to z świadkową. Piękna rzecz. Od tej pory bedąc z chłopakami w klubie w Polsce łapię ich za fraki by czekali cierpliwie, aż dziewczyny same podejdą i postawią im drinka :D:D haha beka wiadomo, że to się nigdy nie wydarzy :)


Na scenę wszedł MGK i przerwał moje show:D no ale dobra fajnie to zrobił…fajniejsze byłoby, gdyby powiedział Hawaj dzięki za rozgrzanie publiki propsy dla Ciebie Ale tak tez bylo spoko, gdy wszedł w tłum i między nami zaczął nawijać Wild Boy”. SZTO– SINGER!!

          Yeah Bitch, Yeah Bitch, call me Steve-O, I’m a wild boy, fuck an eighth I need o’s

 

DZIEŃ 12
05.06.2016
Wspominałem, że moje chłopaki są nieco opieszałe prawda? Żółwie ninja to, to nie są raczej normalne żółwie działające w żółwim tempie 🙂 Dziś Ich dzień. Jesteśmy umówieni w parku Golden Gate na wywiad z jednym raperem, ale oczywiście jesteśmy spóźnieni. Na szczęście on też jest spóźniony:) 100s (Hundreds) to raper z Berkeley (okolice Bay Area), który karierę rapową zaczął niedawno bo w 2012 roku. Pod tą ksywką puścił jeden mixtape i płytę Ivry, znalazł się na soundtracku do GTA V i został nominowany do konkursu  , z którego co roku wyłaniają się najwięksi wymiatacze trzęsący rap grą.

 

                                                                  A oto nasz szlagier wyjazdowy:)

Obecnie odszedł od rapu i jako Kossisko robi muzykę w stylu zbliżonym do The Weekend i robi to naprawdę dobrze. Nie wygląda już jak typowy hiphopowiec, ma długie włosy związane w kitkę, pomalowane na czarno paznokcie oraz czapkę z napisem POLICE. Siedzi na ławce z nóżką na nóżce i skrupulatnie odpowiada na pytania, bez większych uniesień, emocji. Miły gość, ale widać, że specyficzna persona. Mateusz przeprowadzał wywiad, Marcin filmował, Ja byłem dźwiękowcem, a Iza robiła zdjęcia. Ku naszemu zdziwieniu jedna dziewczyna się zatrzymała i zaczęła też fotografować, poprosiła Izę by wyszła jej z kadru, na co Iza wyjaśniła jej, że jest tu z ekipą przeprowadzającą wywiad i robi zdjęcia, chcąc ustalić hierarchię. Na co tamta odpowiedziała, że jest dziewczyną Kossisko, co zamknęło temat.Hundreds jest obecnie jednym z ulubieńców Mateusza, skutecznie rozpromował jego twórczość swego czasu w Polsce co było widocznie odnotowane na fanpage i YT artysty.

 

 

Zmieniliśmy Hotel na jakiś inny. Okazało się, że położony jest on w China Town. Nie byliśmy nigdy w tej części, w zasadzie myśleliśmy, że Chińska dzielnia to tylko ta jedna główna ulica z bramą. Tak naprawdę China Town w San Francisco to największe i najstarsze China Town poza Chinami i jest bardziej rozległe niż nam się wydawało. Powstało w 1848 roku.Nasz hotel znajdował się w samym jego centrum, otoczony knajpkami klubami Go Go i agenturami. Nocne życie kwitło tu w najlepsze. A wiele lat temu w chińskim szpitalu nieopodal życie swe rozpoczął Bruce Lee.To dopiero było wejście smoka 🙂
Dziś drugi mecz finałowy, ceny jeszcze wyższe niż poprzednio, problemy z zakupem biletu również. Czas uciekał mi nieubłaganie i coraz gorzej to wyglądało. Udało mi się kupić bilet tym razem za 520 dolców. Czasu nie miałem już, żeby coś zjeść, na halę dotarłem równiutko na start, ale innym zajęło to jeszcze dłużej więc zachachmęciłem z ich siedzeń darmowe koszulki. No co? Myślałem że już nie przyjdą. Facet, który siedział koło mnie, dopytywał czy nie widziałem kto wziął jego koszulkę, ale było mi głupio więc się nie przyznałem…Głowił się przez połowę meczu skąd skombinować sobie koszulkę. Hymn dla nas zagrał tym razem Carlos Santana. W przerwie zaś nie było żadnego koncertu, jedynie jakiś treser z piesełami robiącymi różne sztuczki.

 

 

Na meczu pojawiło się trochę znanych postaci: Ashton Kutcher, Mila Kunis, Ciara, Chris Tucker, Najmar, Russell Wilson, Lars Ulrich czy Dave Chappelle. Za mną siedziała ekipa ziomeczków z L.A. którzy komentowali sobie cały mecz. Rzuciło mi się w uszy, gdy prześmiewali Cavs: Cleveland? Nie macie nawet żadnego rapera w mieście…Golden State to rapowa drużyna!!” :) hehe Co prawda MGK, na którego koncercie byliśmy zeszłej nocy mieszka od 14 roku życia w Cleveland, ale to i tak za mało, by móc konkurować z tak rozbudowaną sceną rapową Bay Area. A drużyna GoldenState jest wspierana przez wielu raperów tj. Too Short czy E-40. G-Eazy nagrał specjalny remix swojego utworu na cześć GSW. Utwór podczas prezentacji zawodników Warriors to z kolei remix California Love więc jest wiele punktów wspólnych.

 

 

Ahhh znowu wygrywamy i to dosyć dużą przewagą punktową co sprawia, że niektóre miejsca pustoszeją. Zastanawiam się, czy przejdzie tu mój patent manchesterski :D Gdy byłem kiedyś na meczu pokazowym Thunder vs 76ers w Manchesterze to wypatrzyłem w czwartej kwarcie wolne miejsca w pierwszym rzędzie za ławką mojej ulubionej drużyny i udało mi się tam zasiąść. Tu wykonałem ten sam manewr. Na czwartą kwartę finałowego meczu NBA poszedłem i usiadłem sobie w 3 rzędzie przy boisku. Mając wykupiony najtańszy bilet usiadłem na miejscówie wartej kilkadziesiąt tysięcy dolarów. TYLE WYGRAĆ!!!:D

 

Wynik końcowy to 110:77 a stan rywalizacji 2:0

Warriors: Green 28 (5 trójek), Curry 18, Klay Thompson 17, Barbosa 10, Clark 7, Iguodala 7, Livingston 7, Ezeli 6, Barnes 5, Speights 3, Bogut 2, Rush 0.

Cavaliers: James 19, Jefferson 12, Irving 10, Tristan Thompson 8, Dellavedova 7, Love 5, Mozgov 5, Smith 5, Dahntay Jones 3, Shumpert 3, James Jones 0, Frye 0, Williams 0.

To było niesamowite być tam tak blisko. Przede mną siedział E-40 już wyciągałem płytę Mateusza, żeby wziąć od niego autograf i ugadać wywiad, ale zabrakło mi pół minuty, w eskorcie fanów skierował się do wyjścia, zanim do niego doszedłem. Po meczu z sufitu posypało się konfetti, najgłośniejsi kibice w NBA wiwatowali – wiwatowaliśmy!!. W odległości 10 metrów ode mnie pojawiły się takie legendy mojej młodości jak Shaq czy Grant Hill. Tym razem nie przybiłem piątki z żadnym zawodnikiem więc klepnąłem sobie w kosz do gry stojący na boisku :D
Wychodzę przed halę a tam impreza w najlepsze. Dj gra czarne rytmy a wszyscy się bawią po zwycięskim meczu.

 

 

 

I don’t give a fuck, I don’t give a fuck I don’t, I don’t, I don’t give a fuck
Bitch, I don’t give a fuck about you, or anything that you do
Don’t give a fuck about you, or anything that you do 😛

 

Z głośników lecą znane tu wszystkim kawałki Too Shorta, więc sam raper też zajarany wygraną się pojawia i podpina mikrofon do sprzętu, by zagrać dla nas swój hit, ale zanim zacznie mówi do tłumu : TwoTwo wins Biaaaaaaaaaaaaatch!!:D, i zaczyna grać kawałek Whistle. Jest pięknie naprawdę pięknie, rozpływam się w nirwanie :)

 

 

A wieczorem już tylko chill w chińskiej knajpie z naprawdę dobrym jedzeniem. Na ścianach zdobiły wnętrze zdjęcia znanych osób które jadały w niej  min. Jakie Chan czy koszykarz NBA Chris Gatling.

 

 

Zostaw Komentarz